smutne historie opisy i wiersze
RSS
czwartek, 06 sierpnia 2009
coś na dobranoc..;););)

*Niech cie do snu ukołyszę,za oknem nów kolorowych snów...

*sny są po to by nas kusic,

sny do grzechu chcą nas zmusic

sny sa w raju i w łóżeczku,

więc snij o mnie mój koteczku...

*dobry duszek nocną wróżka,

niech ci szepnie coś do uszka

niech ci gwiazdka z nieba błysnie i ode mnie cie uscisnie,

no a księżyc niech próbuje i ode mnie ucałuje...

*Twoj aniolek idzie spać,

chce ci buzi w usta dać,

zeby ci sie dobrze spało no a rano miło wstało...

Buziaki sle po niebe

by nie długo spotkać ciebie...;)

*już jest późno czas na spanie więc ci

wierszyk sle kochanie.

spij spokojnie i slodziutko

 twoj aniolek jest bliziutko...

*teraz juz jest pora na dobranoc,

sle buziaki zeby ci sie dobrze spalo

jeden buziak to za malo przesle tobie jeszcze dwa

spij slodziutko papapap...

*buziaczek w pysia dla mojego misia

spij sobie slodko ty moja maskotko kilka pieszczotek pzesyła twoj kotek

*zmow paciorek wypij mleczko

i sie rzucaj  na łóżeczko

jeszcze o mnie pomysl zlotko

zamknij ozka i spij slodko.

*złocista gwiazda swieci na niebie

maluje wzory na ciemnym tle,

me serce tak bardzo teskni do ciebie i cicho mowi kocham cie...

*zamykam oczy by snic a w tym snie przy tobie byc

*zgas swiatelko wejdz do łóżka niech przytuli cie poduszka,

zamknij oczka pomysl sobie ze ja tez to samo robie.

i calusa dajac na noc powiem skarbie ci dobranoc...

*mala misia mrozy oczka bo na niebie ciemna nocka

kazdy oczka juz zamyka bo go milosc w snie spotyka

mala misia sni o tobie i dobranoc ci dzis powie...

*gdy nastanie ciemny mrok,

do łóżeczka zrobisz krok,

a gdy zrobisz drugi kroczek

nie zapomnij zamknąć oczek...

teraz pora pospać sobie wiec dobranoc zycze tobie.

*na doranoc dwa słoweczka ciepły kocyk poduszeczka niech ci przysni sie misiaczek ktory daje ci buziaczek...!dobranoc

*blady ksiezyc krazy po niebie,

maluje wzory na ciemnym tle,

moje serce pragnie ciebie

a usta szepcza ja kocham cie

*juz soneczko zaszlo a na niebie ksiezyc lsni

spij spokojnie i milutko czas na slodkie sny...

*w twoje sny zawitam dis niczym ten pluszowy mis.

lamką dotknę jedną z gwiazd izatrzyma sie ten czas.wyszeptam tobie znow zyczę kolorowych snow...

*czy w soote czy w niedziele,czy pod barem czy w kosciele,czy po piwku czy po dwóch, ja ci zycze slodkich snow

*co robisz koteczku?

już lezysz w łóżeczku?

ja mysle o tobie i spac nie moge!

niech w snach pieknej nocy moj glos cie otoczy

i szepnie na uszko dobranoc serduszko!...

13:21, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
Wierszyki;););)
W domu,w szkole czy w tramwaju...
będąc z toba jestem w raju...
Ile na "Pudelku"plotek,
ile fanek Tokio Hotel,
ile złotych myśli Dody,
ile ciuchów wyszło z mody...
Tyle we mnie dobrych chęci,
żeby zacząć z tobą kręcić...;)
Łapki mi się pocą,
w głowie mi wiruje,
tchu brakuje...
Co jest?
Chyba się zakochuje!;)
oddam serce w dobra rence..
Chcę robić ci sniadanie,
mówić ci KOCHANIE
spać obok na łożku
drapać cię co ranek po brzuszku;);););)
Kocham cię o każdej porze,
w moim domku czy na dworze,
czy jest zimno czy wiatr wieje,
moje serce wciąż szaleje...!!!
Jak kwiat bez wody ja bez ciebie usycham
na sms-a czekam do komórki wzdycham...
13:04, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 sierpnia 2009
Na zawsze razem...

Na zawsze razem

Ona była inna zawsze szczera chodź trochę naiwna
nie zawsze miała co chciała dużo wżyciu wycierpiała...
poznała chłopaka jak z bajki pięknego

myślała, że na wieki jej oddanego
chodzili na długie spacery...wyznawali miłość...
ale po jakimś czasie wszystko się skończyło
nie było pięknych wyznań, obietnic na wspólne życie
zachowywał się inaczej, te ciągłe tajemnice...
Ona coś przeczuwała lecz zadawać pytania się bała.
mijały dni, miesiące... a jej serce z żalu było konające
miała już dość tych kłótni i nieprzespanych nocy

chciała usłyszeć prawdę powiedzianą w oczy
mieli się spotkać dnia następnego
czuła, że to koniec ich życia wspólnego...
spytała prosto w twarz: powiedz, "kogoś masz ?"
-"sory mała, już minął nasz czas, zapomnij o mnie i o tym co było"...
wystarczyła chwila, a wszystko się skończyło
nagle zrozumiała, że straciła na zawsze kogoś, kogo bardzo kochała
odszedł, a Ona płacząc została sama...
czuła się tak bardzo przez niego oszukana
czasem, gdy Go przypadkiem ujrzała
czekała na słowo "przepraszam" za które by wszystko oddała
widząc Ich razem myślała, że śni...
nie miała pomysłów na resztę swych dni
nie chciała już żyć, nie mogła wytrzymać tego
ich głupich chichotów i spojrzeń jego straciła Go- wszystko co miała...
nie mogła zapomnieć, tak bardzo cierpiała.
pragnęła jednego- uciec jak najdalej
planowała swą śmierć, przestała wierzyć w siebie...
"już nigdy nie cierpieć i znaleźć się w Niebie"...
resztkami sił mówiła co czuje
jak bardzo Jej tego chłopaka brakuje
poszła więc w miejsce oboje im znane
przez Niego i przez Nią tak bardzo kochane...
wyjęła żyletkę śmiejąc się z Siebie
siedziała smutna, myśląc o Niebie...
myślała o Nim, jego szczerym wyznaniu
o głupich obietnicach i Ich pożegnaniu
otarła łzy, zaczęła ciąć ręce...
mówiąc "już mnie nie zranisz...już nigdy więcej"
i w tej samej chwili Jego ujrzała
tak bardzo przed śmiercią zobaczyć Go chciała...
przymknęła na chwile oczy
czuła jak kolejny raz wolniutko łza się toczy
podbiegł szybko, dotknął jej ramienia
...powiedziała "powiedz mi dlaczego w życiu wszystko tak szybko się zmienia?"
mówiłeś, że kochałeś... dlaczego mnie kłamałeś?
nie miała już siły...powoli wygasała
z uśmiechem na twarzy, bo miała przy Sobie chłopaka, któremu by wszystko oddała
On płakał i krzyczał "nie odchodź kochanie"
...."jak umrzesz me serce również bić przestanie"...
"teraz zrozumiałem, że tylko Ciebie jedną tak na prawdę kochałem"
uśmiechnęła się raz jeszcze mówiąc "kocham cię"
...nie zdążyła nic więcej, bo w tym samym momencie przestała oddychać...
zatrzymało się jej serce On nie chciał już żyć
zrobił to samo- zaczął ciąć ręce...
...przytulił Ją i pocałował ten ostatni raz
gdy tak odchodził wolno płynął czas...
aż w końcu usłyszał od Boga wołanie
szepnął "już nikt Nas nigdy nie rozdzieli kochanie"

16:29, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
cd histori juli i maćka

Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - do Maćka dopiero po kilku minutach dotarło co się stało, stracił ją, stracił coś, co było dla niego najważniejsze, to dla niej żył, ją kochał. Płakał... cały czas mocno ją przytulał, jej piękna zwiewna, biała sukienka mokra była od jego łez.Maciek wziął ukochaną na ręce, cały czas płakał, szedł do jej domu. Zadzwonił do drzwi,otworzył je ojciec Julii. Kiedy zobaczył w drzwiach Macka zrozumiał co się stało, on też płakał. Płakali razem.Chłopak wszedł, położył swoją ukochaną na łóżku.- Powiedziała, że zostawiła dla nas listy - mówił Maciek przez łzy- Gdzie są? - jej ojciec nie mógł się uspokoić- nie wiem, chyba w jej pokoju -chłopak cały czas patrzył na ciało dziewczyny, miał nadzieję, że to tylko zły sen i że ona zaraz się obudzi, jednak tak się nie stało.Poszli do jej pokoju,wzięli listy, Maciek wyszedł, szedł do domu, tak samo jak tego dnia kiedy znalazł naszyjnik szedł na oślep, łzy cały czas kapały pojego opalonych policzkach, a jego blond włosy sterczały teraz w nieładzie...Wszedł do domu,była tylko matka, ojciec jeszcze pracował.-Maciek Co się stało? - zapytała kobieta widząc swojego syna w takim stanie. Przestraszyła się bardzo.- Julia...ona nie... Julia nie żyje... - te słowa chłopak wypowiedział bardzo powoli po czym wybuchnął płaczem i rzucił się matce w ramiona. Nie pytała o nic więcej.Wiedziała, że teraz potrzebował tylko, żeby ktoś go przytulił,zrozumiał, o nic nie pytał. Kiedy Maciek się trochę uspokoił (choć nadal cały czas płakał) wziął swój list i wyszedł. Poszedł na plażę na swoje, na ich ulubione miejsce. Trudno mu było czytać przez łzy. Treść listu była następująca:"Kochany Maćku!Kiedy będziesz czytał ten list,mnie już nie będzie. Chcę tylko,żebyś wiedział, że byłeś dla mnie wszystkim, że kocham Cię jak nikogo innego na świecie, że żyłam tylko dla Ciebie. Wiesz, widziałam Cię jak siedziałeś codziennie na plaży.Obserwowałam Cię z ukrycia, nie chciałam żebyś mnie zobaczył,zakochałam się w Tobie. Nigdy bym nie przypuszczała, że tak wspaniały chłopak jak ty mógłby zwrócić na mnie uwagę. Bałam się, ale w końcu wyszłam na plażę, siedziałam tam zawsze, kiedy Ty jeszcze nie przychodziłeś. Myślałam, że nie zwrócisz na mnie uwagi, przecież Ty zawsze obserwowałeś te zakochane pary,ale zauważyłeś mnie. Nie zgubiłam tego naszyjnika specjalnie. Jednak później byłam szczęśliwa,że tak się stało. Ogromnie się ucieszyłam, kiedy mi go oddawałeś. Po pierwsze dlatego, że był on dla mnie tak cenny, a po drugie, że to właśnie Ty mi go oddałeś., czułam się jak w siódmym niebie, wtedy też zrozumiałam, że Ty również jesteś nieśmiały, pokochałam ten rumieniec który Cię wtedy oblewał i również wtedy wiedziałam, że kocham Cię najbardziej na świecie i że nie będę mogła bez Ciebie żyć. Kiedy odchodziłam cały czas marzyłam, żebyś mnie zatrzymał, chciałam żebyś do mnie podbiegł, a kiedy już przestałam w to wierzyć usłyszałam"poczekaj". Właśnie od tego słowa zaczęły się najpiękniejsze chwile w moim życiu... nasza miłość jest dla mnie jak bajka... piękna bajka, która jak nazłość nie może mieć szczęśliwego zakończenia...Dziękuję, że byłeś ze mną przez cały czas, wtedy, kiedy byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi i że nieopuściłeś mnie wtedy, kiedy najbardziej Cię potrzebowałam.DZIĘKUJĘ! Maciuś kocham Cię,mam nadzieję, że kiedyś będzie szczęśliwy. Chcę żebyś znalazł sobie dziewczynę, taką na którą zasługujesz, czyli wspaniałą. Tylko mam do Ciebie prośbę. choć znajdziesz sobie wspaniałą dziewczynę (wiem, że tak będzie) to nie zapomnij o mnie, niech chociaż cząstka mnie będzie w Twoim sercu.Proszę Cię o to i o jeszcze jedno. Bądź szczęśliwy, znajdź sobie kochającą dziewczynę i pamiętaj o tych cudownych chwilach, które ze sobą spędziliśmy. KOCHAM CIĘ! i choć teraz, kiedy czytasz ten list mnie już nie ma z Tobą ciałem to duchem zawsze będę przy Tobie. Będę patrzyła na to co robisz i będę nad Tobą czuwała.Całuję!Twoja i tylko Twoja JULIA!P.S. Zaopiekuj się moim tatą. On teraz został sam i potrzebuje czyjegoś ciepła i pomocy. Kiedyś znów się spotkamy i już na zawsze będziemy razem.Maciek płakał, nawet nie wiedział kiedy przeszedł przez całą plażę. Nic się na niej nie zmieniło, ludzie śmiali się bawili i przytulali jak dawniej, ale on teraz o nich nie myślał. Myślał tylko o swojej ukochanej, która opuściła go. Zastanawiał się jak świat może być tak niesprawiedliwy żeby odbierać tak cudowną, tak delikatną i tak niewinną istotę.Julia była bardzo mądra i inteligentna jak na swój wiek, można powiedzieć, że była aż zanadto dorosła jak na swoje 17 lat.Maciek obszedł jeszcze raz wszystkie miejsca, które w jakiś szczególny sposób kojarzyły mu się z Julią. To właśnie tu się poznali, to tu uwielbiali siedzieć wieczorami, to tu siedzieli gdy padał deszcz,najdłużej jednak Maciek stał w miejscu, w którym po raz pierwszy się pocałowali. Kiedy tak chodził, wszystko sobie przypominał, te momenty chodziły mu po głowie jak klatki filmu, płakał przez cały czas.Kiedy obszedł te normalne dla wszystkich miejsca, ale najważniejsze dla niego,poszedł w stronę domu swojej ukochanej. Stan ął w progu, łzy nadal ściekały po jego policzkach. Drzwi otworzył mu jej ojciec. Nic nie powiedział tylko go przytulił,nie potrzebowali słów, doskonale się rozumieli,w końcu oboje stracili to co było dla nich najcenniejsze -Julię.Na drugi dzień odbył się pogrzeb dziewczyny,była ubrana w swoją ulubioną białą sukienkę, na głowie miała wianek z polnych kwiatów, a we włosach tkwiła biała różyczka, zupełnie taka sama jak ta, którą miała we włosach w ten piękny sierpniowy poranek. W jej ostatni poranek.Wyglądała pięknie., jakby spała, miała nawet uśmiech na twarzy, ten sam, który chłopak tak uwielbiał. Przez chwilę miał nadzieję, że ona naprawdę śpi i zaraz się obudzi i wyciągnie go na spacer. Chciał ją porwać, uciec daleko i znów być z nią szczęśliwy. Tak się jednak nie stało. Maciek płakał, cały czas płakał, w nocy nie mógł spać...Maciek starał się normalnie żyć, minął rok od śmierci jego ukochanej, ale on nadal nie mógł o niej zapomnieć. Nie potrafił znaleźć dziewczyny. W każdej szukał Julii. Wiedział, że ukochana nie byłaby zła,wręcz przeciwnie cieszyłaby się jego szczęściem. Minął rok od śmierci jego ukochanej. Dokładnie rok. Maciek już nie wytrzymywał. Nie radził sobie z tym wszystkim. Poszedł na cmentarz, położył na grobie ukochanej białą różę.,wiedział, że ona je uwielbiała i powiedział "Pamiętasz jak napisałaś, że kiedyś będziemy razem? Już niedługo, kochanie, już niedługo..." Odszedł,poszedł w to miejsce, gdzie się poznali, usiadł,wyjął kartkę i zaczął pisać:Kochani Rodzice!Wiem, że przez ostatni rok strasznie się o mnie martwiliście.Straciłem to, co było w moim życiu najważniejsze - prawdziwą miłość. Julia była dla mnie wszystkim,kochałem ją i tylko dla niej żyłem. Kiedy będziecie czytać ten list ja już będę szczęśliwy - będę z nią. Będziemy razem już na zawsze, już nic nas nie rozdzieli, nawet na chwilę, nie martwcie się moim odejściem.Wiedzcie, że teraz jestem naprawdę szczęśliwy. Kocham Was, wiem, że Wy mnie też, kiedyś się spotkamy, będziemy razem, a teraz wybaczcie mi,ale nie potrafiłem bez niej żyć. Mam do Was tylko jedną prośbę. Na moim grobie wyryjcie napis "TERAZ JUŻ NA ZAWSZE JESTEŚMY RAZEM". Wiem, że to dla mnie zrobicie i dziękuję Wam za to.Kocham Was!Wasz Maciek! P.S. Nie zapomnijcie o mnie i zaprzyjaźnijcie się z ojcem Julii, to naprawdę wspaniały człowiek. Zróbcie to dla mnie..."Skończył, nie rozpłakał się bo był szczęśliwy, że wreszcie będzie ze swoją ukochaną. Jeszcze raz przeszedł wszystkie ważne dla niego miejsca. Wspominał wszystkie spędzone razem z Julią chwile. Poszedł do jej domu. Przytulił jej ojca i powiedział- Dziękuję za wszystko. Żegnam Cie, był Pan dla mnie jak drugi ojciec.- za co mi dziękujesz? - zapytał tata Julii, ale Maciek nie odpowiedział, był już w drodze do domu, chciał się pożegnać z rodzicami i już na zawsze wrócić do Julii.Wszedł do domu. Jego rodzice byli w środku. Podszedł do mamy, przytulił ją.- Kocham Cię - powiedział- nie zapomnijcie o mnie nigdy.- Tato kocham Cię - mówił przytulając się do taty.-synku, my też cię kochamy, nigdy o tobie nie zapomnimy,ale czy coś się stało? -zapytali Maciek rozpłakał się, gdy żegnał się z rodzicami, nie chciał się z nimi rozstawać, kochał ich bardzo, ale wiedział, że zrobi wszystko, żeby być z Julią i musi tak postąpić.-Żegnajcie - powiedział przez łzy Wszedł do łazienki,napuścił wody do wanny, wyjął z kieszeni list, położył przy wannie tak, żeby rodzice go zauważyli. Rozebrał się, wziął żyletkę, uklęknął przy wannie i przeciął sobie żyły. Wszedł do wanny, położył się. Chwilę patrzył jak strumyki krwi wpływają do wody po czym usnął, usnął z takim samym uśmiechem na twarzy jak jego ukochana kiedy umierała, był szczęśliwy, liczyła się dla niego tylko myśl,że już wkrótce będzie ze swoją ukochaną....

16:26, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
smutna przygoda Juli i Maćka

julia i maciek

Było piękne sierpniowe popołudnie. Słońce ogrzewało piasek i morze.Lato tego roku było wyjątkowo gorące, wiec nie ma się co dziwić ,że woda była ciepła i aż przyjemnie było się w niej kąpać. W wodzie pluskała się grupka roześmianych nastolatków. Wszyscy świetnie się bawili. Gdzie niegdzie na plaży leżeli zakochani, jeszcze gdzie indziej siedziała grupka roześmianych młodych ludzi - były ciepłe wakacje i dlatego dużo ludzi spędzało je nad morzem.Niedaleko błękitnej wody siedział chłopak. Wyglądał mniej więcej na 16 lat.Siedział sam,samotny, zupełnie inny od tych wszystkich roześmianych ludzi na plaży.Chłopak ten był bardzo przystojny, miał piękne niebieskie oczy, bardzo podobne do koloru morza, ale jeszcze piękniejsze. Jednak w tych pięknych błękitnych oczach zobaczyć można było smutek. Patrzył na tych,co przychodzili na plażę i na tych co z niej wychodzili. Patrzył na roześmianych nastolatków,ale najdłużej swój smutny wzrok zatrzymywał na zakochanych, którzy przytuleni do siebie leżeli na kocach, lub na tych którzy pluskali się w wodzie, na całujących się i roześmianych. Patrzył na nich z pewną zazdrością w oczach.Może dlatego, że jeszcze nigdy nie miał dziewczyny, że jeszcze nigdy nie czuł się tak szczęśliwy jak ci, siedzący sobie przytuleni na kocu, nie myślący o niczym tylko o sobie nawzajem i nie wiedzący, że ktoś ich obserwuje. Chłopak siedział w tym miejscu długo, sam nie wiedział ile. Plażę zaczęli opuszczać ludzie. Poszli już sobie radośni młodzi ludzie. Z oddali dobiegały go jeszcze śmiechy pakujących się nastolatków, którzy jeszcze przed chwilą pluskali się w wodzie. W pewnym momencie zauważył siedzącą przy brzegu plaży dziewczynę.Siedziała i palcem pisała coś na piasku. Chłopak doznał jakiegoś dziwnego uczucia. Wiele razy podobała mu się dziewczyna, ale zawsze bał się odrzucenia i cierpiał, choć na pewno nie musiał się tego obawiać, gdyż większość dziewczyn w szkole szalała zanim, niestety, jego nieśmiałość zawsze brała nad nim górę.Dziewczyna siedząca na plaży miała ok. 15 lat, ubrana była w zwiewną białą sukienkę, miała piękne, długie, lekko kręcone czarne włosy. Młodzieniec nie mógł oderwać od niej oczu. Nagle wstała, bał się, że teraz odejdzie i już nigdy więcej jej nie zobaczy, ale nie odważył się do niej podejść. Dziewczyna szła przez plażę, nagle coś jej spadło, chłopak chciał to podnieść, podbiec do niej i oddać żeby choć przez chwilę na nią popatrzeć, ale nie potrafił... Kiedy dziewczyna odeszła pobiegł w miejsce gdzie coś upuściła i zobaczył, że był to przepiękny wisiorek w kształcie serca z wyrytym napisem LOVE. "To koniec" pomyślał "ma chłopaka". Załamany podszedł do miejsca w którym siedział, zabrał swoje rzeczy i zorientował się, że plaża jest już prawie pusta,nie było na niej nikogo prócz niego, grupki ludzi, którzy chyba nie dawno przyszli,małżeństwa z dwójką dzieci, które bawiły się radośnie w piasku i pary zakochanych, która nadal leżała przytulona w blasku zachodzącego już słońca.Poszedł w stronę domu. Doszedł chyba dzięki swojej intuicji,myślał tylko o tej pięknej dziewczynie i naszyjniku z napisem LOVE,który tez (nie wiedział dlaczego) ściskał mocno w ręce... Rodzice nie pytali go o nic, wiedzieli, że ich syn zawsze wraca do domu samotnie o tej porze...Chłopak w nocy nie mógł długo zasnąć. Nie wiedział dlaczego, ale myślał tylko o tej dziewczynie, którą zobaczył na plaży...Drugiego dnia poszedł w to samo miejsce, gdyż lubił tam siedzieć... miał doskonały widok na całą plażę. Ale tym razem nie patrzył na zakochanych, patrzył tylko w to miejsce w którym wczorajszego dnia spotkał nieznajomą, ale jej nie było. W końcu pojawiła się, tym razem miała na sobie równie piękną niebieską sukienkę. Usiadła w tym samym miejscu. Siedziała przez jakiś czas,nagle wstała i zaczęła iść w tym samym kierunku co poprzedniego dnia.Chłopcu przez głowę przebiegła tylko jedna myśl "dlaczego wcześniej jej nie zauważyłem?". Dziś idąc rozglądała się dookoła, najwidoczniej szukała naszyjnika, który chłopak ściskał w ręce. "Musi dla niej wiele znaczyć, najwyraźniej bardzo go kocha" pomyślał i pobiegł w jej stronę.-przepraszam - powiedział lekko zarumieniony ( ale nie było tego widać na jego opalonej twarzy)- słucham - odrzekła cudnym niczym u słowika głosem, ona również miała lekki rumieniec na twarzy Dopiero teraz zobaczył jaka ona naprawdę jest piękna, miała bardzo ciemne oczy,lekko zaróżowione policzki.- chyba to wczoraj zgubiłaś - powiedział i czuł, że policzki pieką go niemiłosiernie- gdzie to znalazłeś? Szukałam go wszędzie, jest on dla mnie taki ważny, gdybym go zgubiła nie darowałabym sobie tego. Dziękuję ci bardzo.- z pewnością twojemu chłopakowi byłoby przykro gdyby się dowiedział.- Chłopakowi? Ja nie mam chłopaka. -powiedziała, a rumieniec jeszcze bardziej jej poczerwieniał.- a ten napis LOVE- chłopak sam nie wiedział dlaczego oto zapytał- to pamiątka po mojej mamie,zmarła dwa lata temu - mówiła złamanym głosem, a oczy zaszkliły się-przepraszam, nie wiedziałem -chłopak bardzo się zmieszał- muszę już iść tata będzie się martwił. Cześć Odeszła, szła kawałek, chłopak wiódł za nią wzrokiem,była już dość daleko. Nagle pobiegł przed siebie.- poczekaj! - krzyknął, choć sam zdziwił się, że się na to odważył, czuł jednak, że nie może zmarnować tej okazji...Dziewczyna odwróciła się, była teraz jeszcze bardziej czerwona niż jak powiedział jej o chłopaku.- może spotkamy się jutro na plaży? Porozmawiamy i pospacerujemy? - sam siebie zadziwił, że to wypowiedział, musiał zrobić dziwną minę.- możemy - powiedziała dziewczyna zawstydzonym głosem, a jej policzki coraz bardziej czerwieniały.- no to do zobaczenia- cześć Chłopak biegł do domu tak szybko jak tylko mógł, prawie podskakiwał, chyba jeszcze nikt nie widział gow tak dobrym nastroju, śmiał się sam do siebie, nawet jego rodzice zdziwili się na jego widok, ale nic nie mówili i o nic nie pytali, bo wiedzieli, że nic by nie powiedział. Był bardzo zamknięty w sobie i tajemniczy. Tylko wieczorem,kiedy już kładli się spać do jego pokoju weszła mama.- czy coś się stało?Jesteś jakiś inny - zapytała-nie martw się mamo, nic mi nie jest - powiedział i z uśmiechem na twarzy przytulił się do mamy.- dobranoc kochanie- dobranoc mamo Położył się do łóżka, ale wcale nie miał zamiaru spać, myślał tylko o swojej ukochanej, bo teraz już wiedział, że czuje do niej coś czego jeszcze nigdy do nikogo nie czuł. Następnego dnia czekał na nią na plaży od samego rana. Przyszła wcześnie. Rozmawiali ze sobą, ona miała na imię Julia, on Maciek. Od tamtego dnia spotykali się codziennie byli nierozłączni, chodzili po plaży za rękę w blasku księżyca. Julia opowiedziała mu o śmierci swojej mamy, w wieku 37 lat zginęła w wypadku samochodowym (wcześniej chorowała). Julia miała tylko ojca noi teraz Maćka. Wiedzieli o sobie wszystko. Znali każdą, nawet najskrytszą tajemnicę. Chłopak już rozumiał jak czuli się ci, których tak często obserwował przytulonych na plaży, jego marzenie się spełniło, wreszcie czuł się tak jak oni. Chodzili ze sobą wszędzie, mieli mnóstwo wspólnych zajęć i kupowali bardzo dużo pamiątek. Niestety wakacje się kończyły, a Maciek musiał iść do liceum,Julia została w gimnazjum, ale to nie rozłączyło ich miłości. spotykali się codziennie. Julia też była nieśmiała, a on kochał ten jej rumieniec, którym oblewała się w niezręcznych sytuacjach. Kiedy byli sami nie rumieniła się już wcale,rozumieli się zbyt dobrze, żeby się siebie wstydzić.Tak minął rok,przyszły następne wakacje. Julia niestety coraz gorzej się czuła,bolała ją głowa i czasami nie mogła spać. Maciek wysłał ją do lekarza,ale dziewczyna nie chciała iść. W końcu poszła. ...Pewnego dnia była bardzo smutna, mało mówiła i ani razu się nie uśmiechnęła. Był to już prawie koniec wakacji, Julia szła do liceum, tego samego do którego chodził Maciek.- co się stało? Czemu jesteś taka smutna?- Maciek musimy się rozstać - jej słowa szumiały w głowie Maćka jeszcze kilka minut.Wstała, odeszła, ale on ją dogonił.- Dlaczego? Co się stało?Czemu mi to robisz? - powiedział chłopak ze łzami w oczach- nie mogę z Tobą dłużej być- odpowiedziała dziewczyna z trudem powstrzymując łzy-Ale dlaczego? nie byłaś ze mną szczęśliwa?- Maciek! Byłam. Nigdy do nikogo nie czułam czegoś takiego jak do Ciebie.- no więc o co chodzi?-no dobrze, powiem Ci, ale po tym co usłyszysz sam odejdziesz.- Nigdy!!-Mam... mam raka - powiedziała i wybuchła płaczem - został mi... został mi rok życia, nie mogą tego usunąć... -powiedziała przez łzy i rzuciła się chłopakowi na szyję, właśnie wtedy najbardziej tego potrzebowała-ale to niemożliwe - Maćkowi spływały łzy po policzkach - jak to się stało?- te moje... ciągłe bóle głowy... to wszystko wyjaśnia... poza tym moja mama też była chora, gdyby nie wypadek zabiłaby ją choroba...Do końca wieczoru już nic nie mówili, tylko przytuleni, jak niegdyś ta para na plaży, siedzieli na kocu i patrzyli na zachodzące słońce... jak nigdy ich serce przepełniał ból...Obiecali sobie, że ten rok spędzą razem,szczęśliwi. Tak właśnie było, nikt nie wiedział o chorobie Julii tylko oni oboje, nie chciała żeby ktokolwiek się o tym dowiedział. Rok minął niespodziewanie szybko, znów zaczęły się wakacje,stan Julii się pogarszał, nie było dla niej ratunku, musiała powiedzieć ojcu, załamał się, chciał ją wysłać do szpitala, ale powiedziała mu, że to nic nie da i że swoje ostatnie chwile chce spędzić u boku Maćka którego naprawdę kochała.Był piękny sierpniowy poranek, taki sam w jaki się poznali. Julia czuła się już naprawdę źle,wiedzieli, że już nie długo to się stanie, ale nie mówili o tym. Oboje cierpieli, ale milczeli.- Chcę żeby "to" się stało w twoich ramionach- powiedziała nagle Julia- Ale o czym ty mówisz, kochanie?- Maciuś! Wiesz o czym mówię - powiedziała smutnym, lecz spokojnym głosem- Ale do tego jeszcze minie dużo czasu- Nie, coraz gorzej się czuję, to już niedługo.-Dobrze, będę Cię cały czas trzymał w ramionach - Maciek z trudem powstrzymywał łzy-Zostawiłam listy do Ciebie i do taty, odczytajcie je po mojej śmierci Na te słowa Maciek zadrżał- Dobrze kochanie, dla ciebie wszystko.- kocham Cię,pamiętaj o mnie - powiedziała Julia bardzo słabym głosem- ja ciebie też, nigdy o tobie nie zapomnę.Przytulili się do siebie mocno. Maciek pocałował ją. Julia leżała oparta o niego, jej serce coraz wolniej biło, aż w końcu Julia zasnęła.Na zawsze... Zasnęła w miejscu w którym się poznali, na plaży tam, gdzie siedziała w tedy w tej białej sukience. Teraz też była w nią ubrana. Jej piękne opalone ciało doskonale prezentowało się przy tej lśniącej bieli.tym razem w jej piękne długie czarne włosy wpięta była mała biała różyczka która dostała od Maćka...

16:25, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
smutna historia;(

 

smutna historia
Ona nie była groźną dziewczyną.Byla samotna.Zagubiona.Opuszczona przez tych krórych kochała,którzy śmiali się nazwać jej przyjacielami.Lubiła się kaleczyć.Te zabiegi,zadawane sobie co dniaprzynosiły jej ulge i uspokojenie.Odsuwała problemy , lecz tylko na jakiś czas.Potem znowu musiala to powtórzyc.Nie buła z siebie dumna,ale nic już jej nie pozostało.Pewnego dnia siedziała w pokoju u robiła to co zaswze.Z radia leciała właśnie jej ulubiona piosenka:"kiedyś kupie nóż i pozażynam wszystkich w kolo,kupie nóż zostanie tylko dwoje,tylko ty i ja..."Nie była psychopatką,ale te słowa coraz częściej przemawiały do niej,a w jej zszarganej psychice pojawiał się od kilku dni złowieszczy plan.Chciała dac swojemu byłem chłopakowi nauczkę,za krzywdy które jej wyrządził.To przez niego stała się tym czym była teraz.Nie potrafiła się uwolnić od parzących wspomnień.Kiedys było wspaniale kiedyś ją kochał,a ona nie widziała po za nim świata.Już nie raz chciała ze soba skończyć.Ale jesli miała to wypełnić to musiałom bleć JEGO.By On cierpiał tak jak ona przez nego.Musiał to zapamiętać.To miało budzić go w nocy,nie pozwolić zaznać mu snu.To poczucie winy miało siedzieć w jego najgłebszych zakamarkach umysłu.Miał wiedziec i myśleć ze to przez niego się zabila...Była już tak zdesperowana,że była gotowa na wszystko,tylko po to by uprzykrzyc mu życie.Chciała by cierpiał katusze.Było tylko jedno ale....przecież jemu juz na niej nie zależało,nie kochal jej...Ale to był tylko pozornie nieistotny szczegoł w jej doskonalym planie.Już nie cofnie się orzed niczym.Wie co robić.Ktoregoś dnia napisała do byłego że musi sie z nim spotkać.Chłopaka zdziwiła wisdomość,sadzil ze ona go nienawidzi.A teraz chce się spotkać?Nie zgodził się.Lecz po jakimś czasie udało się go przekonać.Spotkali się w tym samym mijscu w ktorym pocalował ja poraz pierwszy.To bylo dla niej szczegolne miejsce.Miejsce poczatku ich milosci a teraz takze jej konca.Dziewczyna probowala powspominac z nim stare czasy,chciala zeby znowu sie zeszli,ale on się nie zgodził.Ułożył sobie juz życie i jej radził to samo.Był szczęśliwy,ona cierpiała.Powiedział jej że byla jego pierwsza i najsliniejsza milościa ale to juz oniec.Mowil ze ie zapomni chwili spedzonej z nia,bo byly to jedne z najpiekniejszych chwil w jego zyciu.Ale teraz moze jej zaproponowac tylko przyjaź.ona nie chciała jego przyjaźni...Chciała zeby ja kochał.Zaczela na niego krzyczeć,podszedł do niej by ją uspokoic i wtedy się przewprocila.Probowal pomoc jej wstac ale ona nie chciała.Płakała.odwrocil sie a ona korzystajac z chwili nie uwagi wyciagnela bron i wycelowała w niego,gdy to zauwazyl zaczoł jej tlumaczyc,ze napewno tego nie chce.Nie jest do tego zdolna."pieprzysz"skwitowała.Miała obłed w oczach.powiedziala tylko"skoro ja nie moge cie miec,to nikt nie bedzie cie miał..." i nacisnela na spust,ale w tej wlasnie chwili przewrocila sie poraz kolejny i pocisk wystrzelil w niebo.On pobiegl do niej i ujoł ją w ramiona.Patrzyła na niego przez łzy.Powoli jej oddech stawał się coraz płytszy,a serce ustawalo.Przed wyjsciem z domu polknela paczkę tabletek na uspokojenie zeby nie wybuchnąć.Jej serce tego nie wytrzymało.gdy jej oczy się zamkneły on polozył ja na ziemi i odszedł jak gdyby jej nie znal.w tym tez momencie pistolet wystrzeli.ostatia kula.prosto w serce.Nie mial szans.teraz oboje szukaja szczescia gdzies w innym swiecie...

16:19, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
smutne wierszyki

kocham cie

oczy łzy ranią

dusza ma szlocha

zraniles serce

ktore cie kocha

strasznie zraniłeś

strasznie boleśnie

śmiercią ma byłeś

co przyszła we śnie

oczy zamknęła

duszę zabrała

i moja miłość

tylko przetrwała

została sama

posrod ciemnosci

nie zazna wiecej

twej wzajemnosci

 

POŻEGNANIE

Bo choć miłość w sobie nosze

i slowa namietnosci znacze

sa niczym w zderzeniu z dniem

bo to dzien wybija smutny rytm

a twoja obojetnosc gasi

goracy plomien w mym sercu

iluż slowami musiales mnie zranic

bo rozsadek moj zwycezył

w tym sercu nie ma uczuc

twoje serce to kraina lodu

ogarnieta wiecznym lodowym snem

w ktorej nie ma miejsca na milosc

i powoli odchodze do krainy

w ktorej nie ma ciebie i nie ma zła

na boskich polach zapomnienia

moje serce złoże w urnie z marzeń

by trwać w bólu każdego nastepnego dnia...

 

cisza

ci ktorzy znaja zatoki szczerosci

rozbijaja sie o klify klamstww bezsennosci stojac

patrze na smuge światła

ktora delikatnie oświetlila

szczyty zamku niezdobytego

stojac wsrod blekitu oceanu

kusisz gaweda moje serce

i tylko milosc ktora znala slowa basni

ukryla sie u wybrzeży melancholii

zyc zyc bez pragnien

w chłodnej toni wod zatopc

przytlumone pragnienia serca

naturo nie wdzieczna dlaczego

wpoila memu sercu milosc

ktora ostrzem objetosci co dnia

kroi moje smutne serce

i tylko szeleszczace kartki

mojerpo pamietnika

pokrywaja sie kurzem

opowiadajac smutna historie

zyc zyc samotnie

blyszczec w swietle starosci

bo nikt nie zrozumie serce mojego

i ciszy z ktorych skladaja sie moje dni...

 

Ból

w rytm oddechu wieczoru,

spadł ostatni liść mojej młodości

który przeraził moje serce

i tylko wspomnienie

biciem serca we śnie

przypomina mi o złotych snach

czas jak kropla łez

uderza w wieko trumny

przybliżając nas do wieczności

i w sercu zapada ciemnośc

rozdarta blyskawica mojej tesknoty

o matko samotności

przytul swe smutne dziecie

i zabierz niemy krzyk rozpaczy

lek nocy i dnia

bo ja umieram już każdego dnia...

 

 

16:18, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
smutek i nadzieja

PO PIASZCZYSTEJ DRODZE SZLA NIZIUTKA STARUSZKA.
chociaz byla juz bardzo stara,to jednak szla tanecznym krokiem,a usmiech na jej twarzy byl tak
promienny,jak usmiech mlodej szczesliwej dziewczyny .
nagle dostrzegla przed soba jakas postac.
na drodze ktos siedzial,ale byl tak skulony że prawie zlewal sie z piaskiem.
staruszka zatrzymala sie,nachylila nad niemal bezcielesna istota i zapytala:
Kim jesteś?
ciezkie powieki z trudem odslonily zmeczone oczy,a blade wargi wyszeptaly.
"ja?...nazywą mnie smutkiem"
"ach!Smutek!,zawolala staruszka z taka radoscia jakby spotkala dobrego znajmego.
znasz mnie -zapytał smutek niedowierzająco.
Oczywiscie przeciez nie jeden raz towarzyszyles mi w mojej wedrowce.
tak sadzisz...-zdziwil sie smutek,
to dlaczego nie uciekasz przede mna.
nie boisz sie?
a dlaczego mialabym przed toba uciekac moj mily?
przeciez dobrze wiesz ze potrafisz dogonic kazdego,kto przed toba ucieka przede mna.
ae poweidz mi dlaczego jestes taki markotny?
ja jestem smutny.odpowiedzial smutek łamiącym się głosem.
Staruszka westchnela gleboko.Czy żeczywiscie spotkal kogos kto bedzie chcial go wysluchac?
ileż razy juz o tym marzył."Ach,wiesz",zaczoł powli z namysłem."najgorsze jest to,że nikt mnie nie lubi.
jestem stworzony po to by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas.
Ale gdy tylko do nich przyjde,oni wzdrgają się z obrzydzeniem.Boją się mnie jak morowej zarazy.
i znowu westchnioł.
"wiesz...,ludzie wynaleźli tyle sposobów,żeby mnie odpędzić.
Mówią:tralalala,zycie jest wesołe,trzeba sie smiac.
a ich fałszywy usmiech jest przyczyna wrzodów żołądka i duszności.
Mówią:co nie zabije to wzmocni.i dostaja zawału.
Mówią:trzeba tylko umieć się rozerwać.
i rozrywają to co nigdy ne powinno być rozerwane.
Mówią:tylko słabi płaczą.i zalewaja sie potokami lez.
albo odurzaja sie alkoholem i narkotykami,byle by tylko ne czuć mojej obecności"
"masz racje"
potwierdziła staruszka,ja tez czesto widuje takich ludzi.
smutek jeszcze bardziej sie skurczyl.
przeciez ja tylko chce pomoc kazdemu czlowiekowi.
wtedy gdy jestem przy nim moze spotkac sie sam ze soba.
ja jedynie pomagam zbudowac gniazdo w ktorym moze leczyc swoje rany.
smutny czlowiek jest tak bardzo wrazliwy.
nie jedno jego cierpienie jest podobnedo żle zagojonej rany.ale ludzie nie chca zebym im pomagal.
wola zaslaniac swoje blizny falszywym usmiechem.
albo zakladac groby pancerz zgorzenia....smutek zamilkl.
po jego smutnej twarzy poplynely lzy:najpierw pojedynczepotem zaczelo ich przybywac,aż
wreszcie zaniusł się nie utulonym płaczem.
staruszka serdecznie go obiela i przytulila do siebie.
'placz,placz smutku"wyszeptala czule.
"musisz teraz odpoczac,zeby potem znowu nabrac sil.ale nie powineines juz dalej wedrowac sam.
bede ci zawsze towarzyszyć,a w moim towarzystwie zniechecenie juz nigdy cie ie pokona".
smutek nagle przestal plakac.wyprostowal sie i ze zdumieniem spojrzal na swoja nowa towarzyszkę.
ale ...ale kim ty właściwie jesteś?
ja,,zapytala figlarnie staruszka usmiechajac sie
przy tym tak bardzo beztrosko,jak male dziecko.
  


JA JESTEM NADZIEJA!!!

16:13, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
smutna historia o pewnej miłości


Jest godzina 2;00 w nocy do chłopaka dzwoni telefon...
budzi się i rozespanym gloesem mowi...halo...lecz nikt nic nie mowi
slyszy tylko płacz....
chlopak; slucham halo kto mowi?!....
nagle slyszy zaplakany glos diewczyny...Tomek muszę ci cos powiedziec...
chłopak;ale kto mowi ,kim jestes?...
dziewczyna;gabi jestem siostra weroniki....
chlopak:gab?!co się stalo cos z weronika no mow!...
zapada cisza dziweczyna zaczyna płakać...
chłopak: gabi slyszysz mnie powiedz mi co sie stalo ...
dziewczyna:nie wiem jak ci to powiedziec...
chłopak:gabi powiedz prosze powiedz co z weronika...
dziewczyna mowi przez łzy: weronika...miala wypadek...
chlopak:wypadek!?gdzie?jak się czuje w jakim jest stanie?...
dziewczyna:tomek źle mnie zrozumiales...słychac placz...
chlopak:jak to źle?prosze powiedz co z weronika....
dziewczyna:weronika nie przeżyła wypadku zginela na miejscu...
chlopak:nie poweidz ze to nie prawda,ze zartujesz to jest
nie prawda!!!
zapada cisza chlopak płacze...
dziewczyna:musialam ci to powiedziec nam tez jest bardzo cięzko...
chłopak:milczy słychać płacz...
dziewczyna:tomek jestes?...
bieże ich wspolne zdj chwyta mocno w dłonie i mowi...
"kochanie pamietasz nasze wczorajszy wieczor pamietasz jak mowiłem tobie że
moje serce bije tylko dla ciebie...
weronika pamiętasz wieże ze mnie słyszysz nie
opuszczaj mnie błagam...
nie moge tak życ moje zycie bez ciebie nie ma sensu...
chlopak trzyma ich wspolne zdj bieze długopis i na odwrocie pisze na zawsze
razem..."
schował zdj do kieszeni od kurtki poubierał się i jedzie do szpitala do dziewczyny...
widzi dziewczyne ledwo co ja oznaje ma taka znieksztalcona twarz...
weronika kochanie slyszysz mnie? przynioslem tobie nasza fotke pamietasz tak sie
wtedy cieszylas...
nigdy cie nie zostawie wsuwa dziewczynie zdj do reki  caluje ja i odchodzi...
chlopak idzie droga placze lzy leca mu po policzkach
a zal tak mocno sciska mu serce...
staje na barirce jedzie pociag...
mowi"kochanie przepraszam ale znow bedziemy razem"...
pociag jest coraz blizej...
chlopak przezegnal sie powiedzial" przepraszam cie Boze ale nie moge bez niej zyc...
skoczył....

16:11, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 sierpnia 2009
mroczne obrazki

Jezeli wolnośc jest wolnym wyborem to najprawdziwszym wolnym wyborem jest śmierć...

Teraz gdy już odeszłam chcę wrocić ale juz na powrot jest za późno...

Czemu tylko ona mi pomaga gdy jest mi smutno i źle...

 

NADZIEJA...

UPADASZ GDZIEŚ DALEKO

TYLKO TO MOGĘ POWIEDZIEĆ

ME UCZUCIE SIĘGA TWOJEGO

CHCĘ SIĘ UWOLNIĆ I SIĘ DOWIEDZIEĆ

DLACZEGO NIE MOGĘ ZNALEŹĆ MIEJSCA

GDZIE MOGĘ BYĆ BEZPIECZNA

TWOJA KRZYCZĄCA TWARZ

BYŁO JUŻ TAK NIE RAZ

TO ZBYT DUŻO SŁÓW

NISZCZĄ ME CIAŁO OD STÓP DO GŁÓW

UCZUCIE WIBRUJE

TAK SZYBKO NIE UCIEKNIE

NIE POTRAFIĘ W TYM ROTOWAĆ

ALE CHCĘ SIĘ URATOWAĆ

W ŚRODKU CZUJĘ TYLKO GORĄCĄ

KREW, LECZ JUŻ UMIERAJĄCĄ

DLACZEGO WSZYSTKO

JEST DLA MNIE TAK TRUDNE?

TO TAK MNIE PRZYGNIATA, ZMUSZAJĄC

DO ZASTANOWIENIA, CO POWINNAM ZROBIĆ

DLACZEGO MUSISZ

MNIE WCIĄŻ PROWOKOWAĆ?

LECZ JA NIE UMRĘ

BO NADAL BĘDĘ PRÓBOWAĆ

 

 

 

 JEST ZAWSZE OBOK...

 

Z PAMIĘTNIKA

Proszę Cię, uratuj mnie
zanim znów utonę w rozpaczy,
która przyszła znikąd, nieproszona
i przyniosła ze sobą czarne chmruy
One znów przesłonią mi prawdę..
Nie pozwól im, proszę,
błagam Cię! Nie pozwól im…
Nie pozwól im mnie zabrać
One otuliły łagodną mgłą moje serce
Znów mrok całuje moje oczy
Proszę Cię, zatrzymaj to, nie pozwól im!
Błagam… one ciągną mnie w dół!..
Znów w dół, już czuję [...]

 

 

 

Miłość jest jak tęcza
jak barwy łączy serca
ja błękit, a ty czerwień
ta miłość jest już we mnie
tak żyć będziemy sami
pomiędzy kolorami
a czerwień na błękicie
odmieni dawne życie
jesteśmy w końcu sami
swoimi marzeniami.
Chodzi Anioł Stróż po świecie sprząta po miłościach,
 co się rozleciały zbiera jak ułomki chleba dla wróbli,
żeby nic się nie zmarnowało Bliscy boją się być blisko,
 żeby nie być dalej...
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma,
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek.
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą,
 zostaną po nich buty i telefon głuchy,
tylko to co nieważne, jak krowa się wlecze,
najważniejsze tak prędkie, że nagle staje.
Kochamy wciąż za mało i stale za późno.
Co to jest miłość
Nie wiem Ale to miłe
Że chcę go mieć
Dla siebie Na nie wiem
Ile Gdzie mieszka miłość
Nie wiem Może w uśmiechu
Czasem ją słychać W śpiewie
A czasem W echu
 Co to jest miłość
Powiedz Albo nic nie mów
Ja chcę cię mieć Przy sobie
I nie wiem Czemu
A więc naprawdę już odeszłaś?
Zniknęłaś, piękna, z moich dni?
Twe każde słowo we mnie mieszka,
Wciąż jeszcze w uszach moich brzmi.
I jak wędrowiec wzrok o świcie
Na próżno w przestwór nieba śle,
Skowronka ujrzeć chcąc w błękicie,
Co z dzwonną pieśnią nad nim mknie:
 Tak ja lękliwe oczy wznoszę
Na pola, łąki, borów gąszcz
I każdą pieśnią moją proszę:
 O, wróć, kochana, czekam wciąż!
Samotna
 
Tak bardzo chcesz być potrzebną komuś
Nieważne, ile z siebie dasz
Tak bardzo pragniesz mieć w swym sercu
Kogoś, kogo tak dobrze znasz
I czasem tylko przez krótką chwilę
Zaczynasz tracić wiarę w sens
Że chociaż bliskim dałaś tyle
 To tak samotna czujesz się... Wciąż czujesz się...
siwa_49
Tak mała, a wyraża wiele...
Powoli spływa po mym delikatnym ciele...
Oznaką cierpienia, bólu, samotności...
Wylana z braku serca i miłości...
Ostrzega i woła: pomocy!
By ktoś mnie dostrzegł wśród mroku nocy...
Lecz nikt nie otrze łzy na pocieszenie...
Ona dana mi na wieczne smutku upojenie...



Znalazłam drogę do innej bajki.
Innej niż ta z mojego życia.
Otwieram drzwi i jestem w innym świecie.
Innym niż mój.
Tam chodzę, kiedy jest mi żle.
Wędruję całymi dniami i nie znajduję końca.
Jest mi dobrze.
Lecz Ty nie wytrzymasz.
Bo gdy tam wejdziesz, musisz się przyzwyczaić,
Że już na zawsze będziesz sam.
17:11, sakreble16
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3